DCIM100MEDIARadykałowie na trybunach, to nie tylko rzeczywistość zacofanych piłkarsko krajów, czy zjawisko rodem z Ameryki Południowej. Konflikty, i to pomiędzy kibicami tej samej drużyny, dotykają nawet największe kluby Europy jak chociażby Real Madryt. Królewscy potrafili sobie jednak z tym problemem poradzić jednym zdecydowanym ruchem – pisze w relacji z Madrytu dziennikarz Eurosportu Łukasz Firchał.

Zorganizowana grupa kibiców ze stowarzyszenia Ultra Sur, obecna na trybunach stadionu Realu Madryt od 1980 roku, jednoznacznie kojarzona jest ze skrajną prawicą. Wśród jej przedstawicieli nie brakuje osób promujących agresywne zachowania o zabarwieniu nacjonalistycznym, politycznym, czy wręcz religijnym.

Grupa Ultra Sur to bardzo hermetyczne środowisko, do którego ciężko się przedostać, o czym na własnej skórze przekonali się próbujący opisać zjawisko dziennikarze. Mimo trudności, na temat grupy powstało kilka pozycji, m.in. ta autorstwa dziennikarza pracującego pod pseudonimem Antonio Salas. Tytuł jego publikacji „Diario de una piel” można tłumaczyć jako „Dziennik skina”. Autorowi udało się przeniknąć do struktur i opisać zachowanie fanatyków nie tylko na stadionie, ale niejako przy okazji Salas zajął się także zilustrowaniem ruchu neonazistowskiego.

Czujący się jak u siebie w domu członkowie Ultra Sur niepokój poczuli za sprawą prezesa Florentino Pereza, który zdecydował się usunąć ze stadionu kibiców prezentujących skrajne poglądy. Doprowadziło to do wybuchu konfliktów pomiędzy fanami Realu Madryt nie tylko na Bernabeu, bo także i w mieście. Głównym obiektem ataków ze strony Ultra Sur, była już wtedy inna – skupiająca swoją działalność jedynie na dopingu zespołu, pozbawiona wszelkich zabarwień politycznych, ideologicznych, czy religijnych – zorganizowana grupa fanów Primavera Blanca. Radykałom pokojowo nastawieni kibice nie podobali się do tego stopnia, że w mieście dochodziło do zamieszek. Najgoręcej zrobiło się w Madrycie w 2014 roku.

Ale będąca częścią tzw. Grady Los Blancos, Primavera Blanca, bez oglądania się na niewyluzowanych narodowców o spiętych pośladkach, dalej żywiołowo dopinguje swoją drużynę na jednej z trybun za bramką. W spotkaniach wyjazdowych Realu Madryt oczywiście również nie może tej ekipy zabraknąć. W ramach Grady działają także inne grupy, tj.: Peña La Clásica, Peña Veteranos i Orgullo Vikingo. Liczebność Grady szacuje się na około 1600 kibiców zajmujących dwa piętra stadionu.

fira6

Niedawno, w ramach urodzinowego prezentu, na własne oczy i uszy przekonałem się, jak wygląda doping kibiców jednego z największych klubów piłkarskich świata. Ale to nie wszystko. Wcześniej zaproszono mnie na tzw. przygotowanie do meczu, w jednym z pobliskich barów, gdzie poznałem Manuela – nikogo innego, tylko jednego z założycieli Primavery Blanca. Około 60-letni Hiszpan, z pomocą młodszych kolegów posługujących się językiem angielskim, wytłumaczył mi ideę grupy. Sprawa jest banalnie prosta: Nic więcej poza „Hala Madrid!” się nie liczy.

Kibiców z Primavera Blanca interesuje jedynie dobro klubu, jego sukcesy sportowe, a nie ideologia. Bycie Madridistą to coś więcej. Sam przekonałem się, że muszę założyć białe barwy, a co więcej przez całe 90 minut śpiewać tak, by Real po prostu wygrał. A na marginesie dodam tylko – co może niektórych zaskoczyć – że jedną z ostatnich inicjatyw prężnie działających kibiców jest chęć powołania do życia żeńskiej sekcji futbolu.

Działalność Primavery Blanca, jak już wspomniałem, nie jest mile widziana przez kibiców z Ultra Sur, którzy zostali usunięci ze stadionu. Większość z nich znajduje się obecnie w więzieniach, a jedynie pojedyncze jednostki wchodzą na Santiago Bernabeu. Władze klubu, a konkretnie prezes Florentino Perez, zdecydowanie postawił na wsparcie neutralnych kibiców, co zaowocowało m.in. wprowadzeniem zniżek na karnety czy fundusze klubowe do opraw meczowych. Każdy kibic, który chciałby stać się częścią Grady bądź działającej w jej ramach grupy, musi spełnić kilka warunków, a ostateczną decyzję podejmuje klub.

fira5

Dzięki znajomości jednego z socio Realu miałem okazję przeżyć wielką radość na trybunach jednego z najsłynniejszych stadionów świata, wraz z żywiołowo dopingującymi fanami. To były niezapomniane chwile. Kto wie… A może także dzięki mojemu gardłowaniu i klaskaniu Królewscy pokonali tego wieczoru Villarreal 3:0 i wciąż walczą o tytuł mistrzowski w Primera Division.

Łukasz Firchał