LewyyPolska Agencja Prasowa podała: „Piłkarski wicemistrz Hiszpanii Real Madryt zaproponował Bayernowi Monachium 98 mln euro za transfer Roberta Lewandowskiego – poinformował internetowy serwis gazety »Marca«, powołując się na brytyjski »The Guardian«”.

Aby zrozumieć sens tej informacji trzeba wyjaśnić na początku jedną rzecz. Codziennie rano dziennik „The Guardian” zbiera różne informacje transferowe z brytyjskich gazet i tabloidów, ale nie tylko, bo z zagranicznych serwisów także. Robi to od ładnych paru lat w kolumnie „Rumour Mill”. I trzeba podkreślić stanowczo i wyraźnie, że poranne „football transfer rumours” w „Guardianie” są pisane pół żartem, pół serio z naciskiem jednak na pół żartem.

Czyli było tak: Dziennikarz „Guardiana”, akurat dziś był to Barry Glendenning, zabrał się do przygotowania cyklicznego materiału z różnych informacji transferowych mniej lub bardziej poważnych i w pewnym momencie otworzył „The Sun”. Tam rzeczywiście jest news o Robercie Lewandowskim, który będzie „bohaterem letniej sagi transferowej” na linii Real – Bayern. Glendenning uznał, że ot, wpisze tego newsa bez żadnego komentarza do ostatniego akapitu.

Następnie dziennikarz „Marki” Javier Estepa, który we wtorek prowadził rano relację na żywo z transferów na stronie internetowej hiszpańskiej gazety powołał się na „Guardiana”. Tym sposobem wracamy do punktu wyjścia i depeszy PAP.

W sumie nikt w Warszawie nie popełnił błędu, pisząc na logikę zdanie prawdziwe, tyle tylko, że to jest część prawdy, bo tak naprawdę nie wiemy, kto tę informację rzeczywiście wypuścił.
Angielski dziennik, gdyby miał takiego newsa, to gwarantuję, że zrobiłby oddzielną informację i nie wrzucał jej do rubryki, która powstaje, jak to się teraz mówi „dla beki”, żeby ludzie mogli się w komentarzach – niewykluczone, że w towarzystwie samego autora – ponabijać z doniesień „The Sun”. Ani dziennikarz „Marki”, ani PAP-u o „The Sun” nie napisał, bo Glendenningowi nawet się nie chciało tego źródła podawać.

Tutaj dochodzimy do jakości źródła. To że dziennikarz nie podał nazwy, świadczy o wartości tej informacji najwięcej. „The Sun” nie powołuje się na nic, nawet na żadne „source familiar to the matter”, zero uzasadnienia, nic null, tylko domysły.

Ktoś, kto pisał tę informację (szukałem nazwiska, ale nie znalazłem, bo strona artykułu „The Sun” jest skonstruowana wybitnie nieczytelnie) i bawił się w spekulacje, napisał o 158 różnych wariantach i „argumentach”, ale nie wziął pod uwagę – zdaje się – jednego i najważniejszego: w czerwcu są mistrzostwa Europy we Francji.

Dla całego pierwszego składu reprezentacji Polski impreza ta to okno wystawowe. Mimo że Lewandowski ma markę mocną i wyrobioną, dla niego taka impreza to także szansa podbicia swojej wartości. Dlatego jeśli chodzi o polskich piłkarzy to spodziewajmy się transferów, ale po Euro. Przynajmniej tak przewiduję, jeśli mogę się tutaj sam pobawić w spekulacje.

Drugą rzecz wyłapał czytelnik „The Sun” w komentarzu”, choć też nie do końca miał rację. Real Madryt może i będzie mógł kontraktować piłkarzy, ale w związku z karą FIFA za nieprawidłowości przy sprowadzaniu nieletnich graczy nie będzie mógł zgłaszać nowych zawodników do rozgrywek. Oczywiście od momentu uprawomocnienia się wyroku. Oznacza to, że Real musiałby się śpieszyć i nie wiadomo, czy zdążyłby w tym sezonie. Pewnie różne sądowe sprawy odwoławcze przedłużą się znacznie, co może w ewentualnym sprowadzeniu „Lewego” pomóc albo przeszkodzić.
Brukowiec też brukowcowi nierówny. Niemiecki „Bild” np. sportowe informacje transferowe ma dosyć wiarygodne, a „The Sun” na tym tle opinię ma gorszą.

„Guardian” z ekskluzywnymi wiadomościami o ruchach na rynku wychyla się niezwykle rzadko. Wybaczcie, że się powtórzę: jeśli miałby cynk o Lewandowskim za 98 mln euro, to uwierzcie, umieściłby to w innym miejscu, a nie w prześmiewczej rubryce. Ten transfer oczywiście nie jest wykluczony, ale informacja z dziś jest mało wiarygodna, wtórna i nie wnosi nic nowego.

Piotr Kwiatkowski