1682973Jak? Wychodząc z grupy mistrzostw Europy we Francji. Nierealne? Obecnie to bardziej realne niż próba reprezentacji Polski, którą w czasie Euro 2012 roku prowadził Franciszek Smuda. Chociaż nie trzeba szukać tak daleko. Za nierealne uważaliśmy niedawno zwycięstwo nad Niemcami.

Na Euro 2016 Polacy jeszcze co prawda nie awansowali, ale po wsłuchaniu się w wypowiedzi zawodników i rozentuzjazmowanych dziennikarzy bilety do Francji powoli można zacząć rezerwować.

Mało kto rok temu, przed meczem z Niemcami w Warszawie, wierzył, że Adam Nawałka i jego piłkarze wzniosą się ponad to, co serwowały drużyny selekcjonerów od czasu odejścia Leo Beenhakkera. Był to dziadostwem usłany szlak, z udziałem w jednym dużym turniejem tylko z racji bycia gospodarzem. Wielka impreza zakończyła się jeszcze większym kacem. Piłkarze, bodajże dzień po odpadnięciu, zapewniali, że odegrają się w eliminacjach do mundialu. Nie udało się i piłkarski kibic polski wrócił do sprawdzonego mechanizmu obronnego na dziadostwo, a jest nim niczym nieskrępowana – mówiąc po piłkarsku – szydera.

Tak było do ubiegłego roku. Trudno oprzeć się wrażeniu, że historyczne, wielkie zwycięstwo, na które bardzo wyczekiwano, wytworzyło klimat do wygrywania w ten sam sposób, w jakim zadziałało pokonanie Portugalii prawie dziesięć lat temu w el. do Euro 2008. To był fundament kadry Beenhakkera, a zespół Nawałki potwierdził tylko, że bez wielkich zwycięstw trudno o zbudowanie atmosfery w drużynie.

Wszystko co potrzebne do awansu reprezentacja Polski ma. Przede wszystkim w imponującym stylu wywalczyła punkty, a zespół składa się z kilku liderów, grających czy to w finale Ligi Mistrzów czy Ligi Europy. Dlatego Adam Nawałka na pytanie niemieckiego dziennikarza o to, skąd bierze się ta przedmeczowa pewność w zespole, odpowiedział zgodnie z rzeczywistością, że ma do dyspozycji dobrych piłkarzy grających w silnych klubach.

W piłkarsko zaawansowanych krajach eliminacje są czymś naturalnym, co trzeba odbębnić, żeby zagrać w głównym turnieju. Oczywiście zdarzają się niespodzianki, ale generalnie ci co mają grać, to grają. W Polsce jest inaczej. Eliminacje urastają do wyższej rangi, bo z trudem jakiekolwiek udaje się przebrnąć.

Wydaje się, że pomyślne zakończenie obecnych to kwestia czasu. I w tym momencie warto sobie zadać pytanie co dalej? Od mundialu w 2002 roku do Euro 2012 występy polskich drużyn w fazach grupowych odbywały się według schematu, mecz otwarcia, mecz o wszystko i mecz o honor.

Zespół Adama Nawałki, powtórzmy, ma wszystko, by odwrócić ten trend i zrobić coś więcej niż pojechać na dużą imprezę i nie zdążyć rozpakować nawet bagażu. Do 1/8 finału pierwszy raz w historii z grup wyjdą po trzy zespoły, a biało-czerwoni powinni postawić sobie za cel znalezienie się w fazie pucharowej.

Mecz we Frankfurcie daje podstawy sądzić, że to możliwe. Oczywiście przegrali, ale na ME z takim nastawieniem, z taką werwą, jaką Polacy zaprezentowali w piątek, mogą walczyć z każdym, a przecież w grupie nie będą mierzyć się z samymi mistrzami świata.

Piotr Kwiatkowski