OFICJALNY TRENING DLA MEDIOW PRZED XXI GALA KSW --- OFFICIAL MEDIA TRAINING BEFORE KSW 21Krakowska gala miała stanowić dla KSW kolejny, ostatni już krok na krajowym podwórku, po którym do wykonania pozostaną kolejne, już poza granicami Polski, prawdopodobnie w Wielkiej Brytanii. I bez wątpienia dzięki gali KSW29 Martin Lewandowski oraz Maciej Kawulski kolejny krok zrobią, jednak nie będzie on tak duży i efektowny, jak mógłby być. Oczywiście wszystko wyglądałoby inaczej, gdyby nie wypadli kontuzjowani Michał Materla i zwłaszcza Tomasz Drwal, który miał się zmierzyć z Mamedem Chalidowem. Mimo wszystko produkt, jaki powinniśmy otrzymać i tak aspiruje do miana najlepszej gali KSW w historii. Przynajmniej na papierze.

Drwal miał być najpoważniejszym sprawdzianem dla Chalidowa. Wierzyli w to kibice w Polsce. Niestety nie da się ukryć, że „Goryl” zawsze miał problemy z kontuzjami, a przez jedną z nich wypadł z obiegu prawie na dwa lata. Dlatego do ostatniej chwili, zanim pojawi się w klatce, nie należało brać tego pojedynku za pewniak. Dziś Drwala nie ma, ale jest Brett Cooper. I choć Amerykanin występował w drugiej największej organizacji MMA w USA (Bellator) i posiada w swoim dorobku pojedynki z mocnymi przeciwnikami, to nie jest to nazwisko, które elektryzuje kibiców w równie dużym stopniu, co krakowianin. Mimo wszystko wcale nie należy spodziewać się łatwej przeprawy Chalidowa. Cooper jest doświadczony, podobnie jak Drwal preferuje walkę w stójce, a poza tym nie ma absolutnie nic do stracenia i może sobie pozwolić na odrobinę szaleństwa, która zmieni obraz pojedynku. Ale Chalidow jest zdecydowanym faworytem. Jeśli nie zlekceważy rywala, jeśli uraz, jaki odniósł w trakcie treningów aż tak bardzo nie zachwiał przygotowań, a poziom motywacji nagle nie spadł, to powinien rozprawić się z Amerykaninem dość szybko i bezboleśnie.

Drugim najważniejszym wydarzeniem będzie konfrontacja Mariusza Pudzianowskiego z Pawłem Nastulą. Przyznam, że mam bardzo mieszane odczucia odnośnie tego zestawienia. Kiedy Nastula wiązał się z KSW wówczas chciał „Pudziana”, ale były strongmen – jeśli wierzyć słowom „Nastka” – po prostu stchórzył. Pudzianowski miał powiedzieć, że nie jest jeszcze na tyle doświadczonym zawodnikiem, by porywać się z motyką na słońce, w tym przypadku jednak powoli zachodzące. Obie strony dały się przekonać dopiero teraz. Nastula wraca po bardzo dotkliwej porażce z Karolem Bedorfem, która tylko wszystkich upewniła, że wieku i lat spędzonych na tatami i ringach nie można oszukać. Z kolei „Pudzian” rozprawił się z Olim Thompsonem, który mocno rozczarował. Poza tym poczynił postępy, jest bardziej opanowany, widać, że myśli w trakcie walk. Dlatego nie mogę oprzeć się wrażeniu, że dostaniemy nudny pojedynek, który może zakończyć się po dwóch rundach (taki kontrakt ma Pudzianowski). Triumfem Pudzianowskiego, który spróbuje przeleżeć na swoim rywalu, zadając sporadycznie ciosy. Dużo będzie zależało od sędziego i tego, jak szybko będzie podnosił walkę do stójki. To właśnie tam – w większym lub mniejszym stopniu – swojej szansy będzie mógł szukać Nastula, bo choć jego boks także pozostawia dużo do życzenia, to nadal ma dość mocny cios. Oby tylko pojedynek nie zakończył się przez kontuzję Nastuli. Jeśli mamy być świadkami jego ostatniej walki, to niech pożegna się z MMA z podniesioną głową i opuszczając klatkę o własnych siłach.

Borys Mańkowski to dziś jeden z najefektowniej walczących zawodników w Polsce. Jest eksplozywny w stójce, ma świetne obalenia i do tego poprawił brazylijskiej jiu jitsu. Poza tym wnosi do klatki takie pokłady energii, że aż nie można się doczekać pierwszego gongu. Dobrze, że na KSW29 zmierzy się z Dawidem Zawadą o pas mistrzowski. Wprawdzie Niemiec o polskich korzeniach debiutuje w KSW i kompletnie nie zasłużył na to, by pojedynek miał taką stawkę, ale lepiej, że podjęto taką, a nie inną decyzję. Dla Borysa i Zawady będzie to dodatkową motywacją i być może zobaczymy jeden z najlepszych pojedynków na gali. Zakończonych triumfem Mańkowskiego.

Nie wierzę w Piotra Strusa w starciu z Jayem Silvą. To zawodnik mniej jednowymiarowy niż Abu Azaitar, z którym ostatnio Polak zremisował. Poza tym więcej myśli, potrafi przytrzymać przeciwnika w parterze. Strus bazuje na pojedynczych uderzeniach, będzie chciał zapewne unikać sprowadzeń do parteru. Ale Jay do szczwany lis. Dlatego to on jest faworytem w tym pojedynku i jeśli chce odbudować swoją karierę po przegranej walce z Michałem Materlą, to będzie odpowiednio przygotowany i poradzi sobie z polskim wojownikiem.

Tomasz Narkun, choć nie bez problemów, powinien postawić kropkę nad „i” poprzez pokonanie Gorana Reljica. Od początku pobytu w KSW Chorwat nie przekonuje. Jego starcia z Jankiem Błachowiczem (porażka) i Karolem Celińskim (zwycięstwo) nie należały do zbyt ciekawych. Można chyba zaryzykować, że były jednymi z najgorszych na KSW22 i KSW26. Z kolei Narkun zjadł i wypluł Charlesa Andrade. I choć Relijic będzie o wiele trudniejszym przeciwnikiem, to jednak Polak powinien dać radę. Oczywiście kluczem do zwycięstwa będzie jego brazylijskie jiu jitsu. Może nie zdoła wygrać przed czasem, ale zdominuje swojego oponenta w parterze.

W pojedynku Mateusza Gamrota z Łukaszem Chlewickiem stawiam na tego pierwszego. Ma za sobą świetny rok, a poza tym walczył już z lepszymi zawodnikami niż „Sasza”. Porażka zastopowałaby jego rozwój. Natomiast w starciu Artura Sowińskiego z Vaso Bakoceviciem liczę na prawdziwą wojnę. Jest to jednak jedyna walka, w której nie jestem w stanie wskazać faworyta. Chciałbym jednak wygranej Sowińskiego, dla którego dwa ostatnie pojedynki z Anzorem Ażijewem nie kończyły się normalnie, a po nieprzepisowych ciosach.

Piotr Onami