Grudniowy weekend w Hochfilzen był jednym z najtrudniejszych w karierze Nastassii Kaliny. W piątek 24-letnia Rosjanka zadebiutowała w reprezentacji Białorusi w zawodach PŚ. Sposób, w jaki rozstała się z rodzimą federacją rozwścieczył Rosjan, którzy zapewne nigdy jej tego nie wybaczą. Multimedalistka MŚ juniorów musiała poradzić sobie w Tyrolu z ogromną kumulacją negatywnych emocji wokół siebie.

Urodzona w Pskowie biathlonistka była jedną z najbardziej utalentowanych juniorek świata. Trzykrotna medalistka mistrzostw świata juniorów zanim na dobre zadomowiła się wśród seniorek, zdążyła jednak zajść w ciążę.

„Zdaniem ekspertów Kalina miała niemałe szanse na start w igrzyskach w Soczi i walkę o medale. Teraz jednak jej udział w olimpiadzie może stanąć pod znakiem zapytania. Wszystko zależy od tego, jak szybko zdoła powrócić do formy”– informował w sierpniu 2011 roku serwis „rusbiathlon.ru”.

Rosyjska federacja nie zapomniała jednak o swojej zawodniczce, ułatwiając jej powrót do sportu i spokojne odbudowywanie formy. Trenerzy i działacze wierzyli, że Kalina szybko wznowi treningi i będzie wzmocnieniem drużyny w kontekście igrzysk olimpijskich. Powyższy scenariusz ostatecznie upadł 30 listopada 2013 roku w Beitostoelen, gdzie Nastassia wyruszyła na trasę sprintu Pucharu IBU w zielono-czerwonym stroju.

- Otrzymanie białoruskiego paszportu wcale nie jest sprawą łatwą, nawet dla obiecującej rosyjskiej sportsmenki. Kalina musiała o niego wystąpić przynajmniej półtora roku wcześniej – tłumaczyli w Hochfilzen rosyjscy dziennikarze. – To oznacza, że przez ostatnich 18 miesięcy pobierała wynagrodzenie z rosyjskiej federacji, jeździła na obozy i dochodziła do najwyższej formy, wiedząc, że za chwilę i tak zmieni barwy. Co więcej, konsekwentnie unikała startów w Pucharze Świata i Pucharze IBU. Występ w którymś z nich spowodowałby, że jej debiut w białoruskiej kadrze musiałby opóźnić się o dwuletnią karencję wymaganą przez władze Międzynarodowej Unii Biathlonu. – argumentowali Rosjanie.

W styczniu tego roku Kalina znalazła się nawet na liście startowej jednego z biegów, ale koniec końców nie pojawiła się na trasie.

Rosyjski biathlon w ostatnich latach przyzwyczaił się do „transferów” swoich kadrowiczek do innych drużyn narodowych. Kalinie szlak przetarły m.in. Maria Panfiłowa (obecnie Ukraina) i Nadieżda Pisariewa (obecnie Białoruś). Frustrację w Rosji wywołała więc nie tyle decyzja 24-latki, ile sposób, w jaki to zrobiła i fakt, że całą sprawę przez tak długi czas utrzymywała w tajemnicy.

- Wiem, że w Rosji są duże zgrzyty i nieporozumienia w związku ze startem Kaliny w białoruskich barwach. – potwierdził w Hochfilzen trener reprezentacji Polski, Adam Kołodziejczyk. – Rosyjskie państwo, podobnie jak nasze, wydaje bardzo dużo pieniędzy na przygotowania biathlonistów do tego, by byli topowymi zawodnikami. Tak było w przypadku Kaliny, która była jedną z najlepszych juniorek na świecie. Federacja pomagała jej również, gdy zaszła w ciążę. A gdy już ostatecznie wróciła do formy, to zmieniła barwy i biega dla Białorusi. To nie do końca fair, ale nie mnie to oceniać– dodał Kołodziejczyk.

Co zatem wpłynęło na decyzję Kaliny? Biathlonistka twierdzi, że kluczowa okazała się przeprowadzka na Białoruś, gdzie zamieszkała z mężem. W jej opinii, niemożliwe było połączenie życia w nowym miejscu z dalszymi treningami w Rosji. Jej tłumaczeniom nie wierzą jednak rosyjskie media. Zdaniem tamtejszych dziennikarzy, Kalina zdecydowała się zmienić barwy, by ułatwić sobie wyjazd na igrzyska (w reprezentacji Białorusi jest dużo mniejsza konkurencja), a także, by zarabiać więcej (być może Białorusini przebili pensję gwarantowaną przez rosyjską federację).

W Hochfilzen Kalina pobiegła tylko w sprincie i nie spisała się najlepiej – była 75. Co prawda trenerzy nie zdecydowali się jeszcze skorzystać z jej usług w biegu sztafetowym (wystartowały Nadieżda Skardino, Ludmiła Kalinczyk, Nastassia Dubarezawa i Daria Domraczewa), ale najpewniej przed igrzyskami olimpijskimi przyjdzie czas i na taki eksperyment.

Po swoim piątkowym biegu Kalina nie miała problemu, by podzielić się z serwisem Eurosport.Onet.pl wrażeniami z pierwszych tygodni obecności w białoruskiej kadrze.

- Bardzo dobrze czuję się w reprezentacji Białorusi – oświadczyła na mecie sprintu. – Mamy świetną drużynę, a ja zdążyłam już wszystkich poznać. Pierwszy raz wystartowałam w białoruskich barwach podczas Pucharu IBU w Beitosteolen, a to jest mój drugi występ. Podoba mi się tu – podkreśliła.

Murem za biathlonistką z Pskowa stoi jej rodzina. – Nastassia nie jest złodziejką! Boli mnie nadmiar nieprawdy na jej temat. W reprezentacji Rosji nie wystąpiła, bo chorowała – tłumaczyła rosyjskim dziennikarzom w minionym tygodniu młodsza siostra Nastassji, Olga (również uprawia biathlon). – Wyobraźcie sobie, że dobrze wykonujecie swoją pracę, a nie jesteście doceniani. Nie zmienilibyście miejsca pracy na bardziej perspektywiczne?

Bartosz Rainka, Hochfilzen